Pierwsze zamówienie – pierwsze wrażenie…

Pierwsze zamówienie – pierwsze wrażenie…

Zanim wpadło pierwsze zamówienie

Jak zapewne wiecie w ostatni weekend po długim czasie przygotowań w końcu otworzyliśmy nasz sklep. Nasza Mydlarska Ekipa z pełną energią i entuzjazmem cały weekend siedziała przy komputerze sprawdzając, czy wszystko idzie bez zarzutów. Mogłabym w tym miejscu napisać, że wszystko poszło jak z płatka i “oblewamy się szampanem” ,  świętując pełen sukces, ale nie byłoby to prawdą, a przecież nasza dewiza to naturalność, prawdziwość i prosty skład. 

Zbudowałam teraz napięcie jakbym miała pisać o totalnej katastrofie, ale takowej na szczęście i dzięki “Górze” nie zaliczyliśmy. Nie obyło się jednak bez kilku wpadek, najbardziej spektakularna to taka, że ogłosiłyśmy w mediach społecznościowych, iż promocja 50% na start, rusza już w weekend 22-24.05, a ruszyła tydzień później. Dokładne powody tego przesunięcia były dwa, po pierwsze nie dotarły do nas etykiety na mydła. Można to zrzucić na opóźnienia spowodowane  COVID-19, albo no cóż…zbyt późne wysłanie projektu do drukarni. 

Po drugie totalnie zaskoczył nas sposób wprowadzania produktów do systemu CPNP.       
Dla niewtajemniczonych, to taka strona, gdzie każdy producent kosmetyków, nim zacznie sprzedaż musi wprowadzić swoje produkty. Nie wiem na jakiej podstawie uznałyśmy z Agnieszką, że zajmie nam to dosłownie kilka minut, ale było to błędne założenie. Jak wspomniałam już we wcześniejszym wpisie, założyłysmy Mayram – Manufaktura Kosmetyków Prawdziwych, bo kochamy tworzyć mydła. Całą energię poświęcamy na przygotowywanie receptur. Uwielbiamy obserwować jak z kilku surowców powstaje konkretny produkt. Staramy się, żeby wszystko było wysokiej jakości, coś, co będziemy my same z przyjemnością używały. Dlatego wszystkie inne rzeczy związane przede wszystkim z papierologią odkładamy na ile tylko się da 🙂 Sprzedaż miała ruszyć 22.05 dlatego nie dało się wpisu odłożyć na później niż 21.05 🙂 I jakież było nasze zdziwienie, jak się okazało że sama weryfikacja, jeszcze zanim jakikolwiek produkt mogłybyśmy wpisać, zajmuje, uwaga…kilka dni 🙂 

Bez tego nie da się legalnie sprzedawać kosmetyków, więc zimny pot okrył nasze czoła. Nie jedno już razem przeszłyśmy, więc i tę porażkę wzięłyśmy na klatę i grzecznie odpisałyśmy wszystkim tym, którzy zapisali się do naszego newslettera, iż  otwarcie sklepu musimy przełożyć. I tu wyciągnęliśmy pierwszą lekcję 🙂 i już nie podawałyśmy konkretnej daty uruchomienia sprzedaży.

W końcu dobrnęłyśmy do ostatecznej kolejnej daty wielkiego otwarcia 🙂 Informację o tym wydarzeniu na FB dałyśmy dzień wcześniej 🙂 Etykiety doszły i nawet otulały już mydła, a system CPNP był bezbłędnie wypełniony. Szybko się uczymy…

Kolejnym drobnym zaskoczeniem były oczywiście znów daty 🙂 Promocja 50% na start miała trwać  przez cały weekend.  I cóż za zdziwienie, jak okazało się, że  kupony rabatowe już  w niedzielę rano krzyczały :”twój kupon stracił ważność” :). Delikatna nerwówka przed pójściem do kościoła, ale po chwili udało nam się i to naprawić.

Po drodze pojawiło się jeszcze kilka technicznych pułapek z płatnościami czy mailami, jednak wszystkie z pomocą naszych nieocenionych małżonków udało nam się pokonać.

Poniedziałek po pierwszym weekendzie sprzedaży

Całej Mydlarskiej Ekipie weekend upłynął szybko. Między oglądaniem zamówień, zbieraniem opinii wśród znajomych na temat przejrzystości strony oraz zgadywaniem ile zamówień spłynie. Z każdego nowego zamówienia wszyscy  szalenie się cieszyliśmy, włączając w to nasze dzieci 🙂 

W poniedziałek przyszły pierwsze spostrzeżenia. Pojawiło się kilka rzeczy, które znów nas zaskoczyły. Pierwsza to taka, że  odrobinę częściej niż mydła wybieraliście sole kąpielowe. Wraz z Agnieszka dopieszczałyśmy każde mydełko, że bardziej się nie dało. Mydła stały się “kamieniem węgielnym” Mayram – Manufaktura Kosmetyków Prawdziwych. A tu proszę, sole znikały z naszych półek jak świeże bułeczki. Oczywiście to bardzo nas cieszy, bo nie mniej pracy wkładamy w komponowanie soli kąpielowych. W sumie po krótkim namyśle nie powinno nas to dziwić, gdyż same też uwielbiamy się w nich relaksować. 

Po drugie w grupie sprzedanych mydeł dość nieliczny odsetek stanowiło jedno z naszych pierwszych mydeł, a mianowicie BOBO.  Niezwykle delikatny i prosty skład, szczególnie przyjazny skórze dziecka. Za to mydło,  które podbiło wasze koszyki 🙂 i mam nadzieję również serca, to mydło Pomarańcza inaczej nazywane przez nas mydło z “pazurem”.  Wśród naszych znajomych uwielbiane przez amatorów “kochanie podrapiesz mnie po plecach”. 

Czy coś nas jeszcze zaskoczy? Wysyłka…

To nie koniec naszych zdziwień. Mydlarska Ekipa stawiła się rano gotowa do zapełnienia kartonów Waszymi zamówieniami. Z pełnym optymizmem podeszliśmy do zadania. 

Jak dla nas paczek było sporo, no ale nie tak żebyśmy byli przygnieceni pracą. Z godziny na godzinę jednak radosny uśmiech na twarzy zamieniał się w grymas zmęczenia. Po paru godzinach, używając słownictwa korporacyjnego, zoptymalizowaliśmy procedurę pakowania.  🙂 Jednym z punktów było to, że pakujemy wszystkie paczki, podpisujemy pudełka Waszym imieniem i nazwiskiem, a na końcu drukujemy i oklejamy je etykietami do wysyłki. 

Koło godziny 18, wszystkie paczki były spakowane, z radością na twarzy drukujemy etykiety dla kuriera i …..no nic innego jak kolejne zdziwienie. Ponieważ prawie wszystkie Wasze zamówienia były do paczkomatów, a na tych etykietach nie ma imienia i nazwiska, a tylko Wasze adresy mailowe 🙂 Najpierw wybuchliśmy głośnym śmiechem, a po chwili oczami wyobraźni zobaczyliśmy, że musimy odpakowywać wszystkie misternie zapakowane i zaklejone paczki. Tu już nie lekkie krople, ale strugi potu pojawiły się na naszych czołach. Na szczęście większość z Was  w adresie mailowym ma zawarte chociaż nazwisko – dziękujemy. Obyło się bez odpakowywania. Jedna trzeźwo myśląca jeszcze o godzinie 18 osoba z Mydlarskiej Ekipy wpadła na pomysł sprawdzenia danych w systemie 🙂 Głęboka myśl :):):) Jakże zbawienna dla nas 🙂 

Ostatnim poniedziałkowym zaskoczeniem było to, że nie mogliśmy nadać paczki w paczkomacie szybciej niż w 11 sekund. Trzech przedstawicieli Ekipy Mydlarskiej stawiło czoła temu trudnemu zadaniu. Niestety nie pobili czasu 11 sekund. Ale nie było tak źle, gdyż zaczynaliśmy od 15 sekund. Jak widzicie dla Was próbujemy pokonywać własne bariery 🙂 Nie poddajemy się będziemy walczyć, jak się uda na pewno się tym Wam pochwalimy.

Wiele jeszcze musimy się nauczyć… 

Z ostatnich kilku dni wyciągnęliśmy dużo nauki. Myślę, że jeszcze nie raz coś nas zaskoczy czy zdziwi. Każdego dnia  odkrywam coś  nowego jako matka (i nie chodzi mi tu o sposoby zapylania roślin okrytonasiennych, które aktualnie przerabiam z córką). Teraz dodatkowo uczę się prowadzić firmę. Nie tylko mnie, ale całej naszej Mydlarskiej Ekipie sprawia to mnóstwo radości, szczególnie jak widzimy Wasze zadowolenie z korzystania z naszych kosmetyków. Wtedy cały trud i zmęczenie zamienia się w zadowolenie i satysfakcję. Jednak z całego minionego weekendu wyciągnęliśmy bardzo ważną lekcję i wiemy jedno: ”Nawet nie wiemy ile jeszcze nie wiemy”, jak to mawia bardzo bliska całej naszej Mydlarskiej Ekipie osoba.

Sylwia

Ten post ma jeden komentarz

  1. Lidia Jul

    Cała ekipa jest nieoceniona? Wszystko pięknie zapakowane. Wszystko pięknie wykonane❤️ I te zapachy… Od razu biorę się za testy. Pozdrawiam serdecznie Lidia Jul vel nowaja30plus ?

Dodaj komentarz